Koniec deszczów

Wszystko wskazuje na to, że kilka dni temu miały miejsce ostatnie opady w tym sezonie deszczowym. W sumie ostatni deszcz w tym roku… najbliższy, w naszym rejonie, gdzieś w czerwcu 2013. Jakby nie patrzeć straszna perspektywa.
Pamiątką tego czasu pozostają wzrastające lub już zbierane płody ziemi, zielona trawa, syte stada, warzywne ogrody.
Lecz nie tylko. To też wszędobylskie błoto, wielkie sadzawki, do dziś nieprzejezdne, zmasakrowane drogi, zawalone domy, wzmożona aktywność malarii (wszechobecne komary).
Życiodajny i upragniony deszcz był również dla niektórych deszczem problemów, choroby i utraty – i tak niewielkiego – majątku.
Na misji, wokół misji i w drodze na misje też błotnisto i mokro. Królestwo za dobre gumowce.
Przełom września i października to początek katechezy oraz szkoły. Trwają zapisy. Ogarniamy również budynek. Niestety jak w poprzednich latach ponad połowa naszych uczniów będzie musiała uczyć się w prowizorycznych klasach przygotowanych z czegoś na wzór naszej trzciny. Mimo usilnych starań żadna z organizacji nie zdecydowała się na pomoc w budowie czy choćby częściowe wsparcie. W Polsce szkoły się zamyka i rozwiązuje – tu można by było otwierać i otwierać, tyle że nie ma jak budować. Może znacie kogoś, kto chciałby zainwestować co nie co w edukację w Czadzie?
Pozdrowienia!

Napisz komentarz: